Bogu ufam, nie lękam się; cóż mi może uczynić człowiek? Ps 56,5
strona głównaczytelniaaudiotekao nasnasze stronypoleć nas
użytkownik
Login:   Hasło:    Zapamiętaj      
 
  Czy pojednałeś się z Bogiem?
Jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i poruczył nam służbę pojednania, to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem. On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. (2 Kor 5,14b-21)

Wielki Piątek. CISZA. Nawet dzwony nie biją. Tylko ze świata dochodzi hałas codzienności. Dziś nie przystoi się wygłupiać. Należy raczej zachować nastrój powagi. Ty siedzisz sobie w modlitewnym namyśle w kościelnej ławie. Ale i tu, przez tę ciszę twoich myśli przedziera się słowo – słowo w formie mówionej i słowo w formie klasycznych pieśni ze Śpiewnika Ewangelickiego.

A na Golgocie? Tam, przez tłum tych, co płaczą i tych, co drwią, przedziera się siedem słów-zdań, jakie Jezus wypowiada z krzyża. Te zdania potęgowane są gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi. Dodatkowo jeszcze żołnierze pod krzyżem przedzierają szaty Jezusa, a zasłona w świątyni przedziera się na dwoje. W zamyśle wielu miał to być zwykły piątek. Jednakże dzięki wydarzeniu Golgoty stał się Piątkiem Wielkim.

Dziś przedziera się także przez twój umysł ważne przesłanie apostoła Pawła, że jeden za wszystkich umarł. Gdybym był dziennikarzem i miałbym możliwość przedrzeć się z przesłaniem religijnym przez dzisiejszy gąszcz medialnych newsów z całego świata, umieściłbym na pierwszej stronie puentę wydarzeń wielkopiątkowych. Byłoby napisane po polsku, angielsku i chińsku: „BÓG UMARŁ DLA MNIE”.
Teologicznie rzecz ujmując, był to największy wyraz poświęcenia, jaki można sobie wyobrazić. W różnych fragmentach Pisma Świętego znajdują się wielkie słowa, które mają oddać konsekwencje śmierci Jezusa. I tak pojawia się: zbawienie grzeszników, odkupienie, usprawiedliwienie i pojednanie. Wszystkie te terminy są do siebie zbliżone znaczeniowo. Niemniej jednak każdy z nich posiada swoją specyfikę. I można by zapewne długie godziny spędzić nad rozważaniem tych poszczególnych pojęć.

Nie mam jednak zamiaru tego czynić, bo jak to ujął ks. Dietrich Bonhoeffer – żyjemy w czasach bezreligijnych. Współczesny odbiorca nie jest zainteresowany znaczeniem stricte religijnych haseł. Przyznajmy szczerze, że te wielkie pojęcia, jak: zbawienie grzeszników, odkupienie, usprawiedliwienie i pojednanie, nie są w naszej polskiej, zeświecczonej rzeczywistości właściwie do niczego potrzebne. Porusza się je jedynie w przestrzeni kościelnej. W innych wymiarach naszego życia raczej się nie przedzierają, bo i po co? Po prostu, takimi prawami rządzi się współczesność.

Niemniej jednak, sądząc po ilości osób, jakie dziś odwiedzają swój kościół (nie tylko w Katowicach), muszą istnieć konkretne powody, dlaczego w to święto jest nas po prostu więcej. Rysuje się zatem szansa, że zdanie z nagłówka: „Bóg umarł dla mnie” przedrze się przez umysły wszystkich słuchających i nie pozostanie bez echa. Spróbujmy więc – wbrew trendom współczesności – podjąć wysiłek i zreflektować jeden z tych wielkich terminów teologicznych, jakim jest pojednanie.

Właśnie w oparciu o słowo pojednanie apostoł Paweł buduje w 2. Liście do Koryntian wyjaśnienie znaczenia śmierci na krzyżu. Przyznajmy, że spośród wymienionych wcześniej wielkich pojęć teologicznych, termin pojednanie chyba najczęściej pojawia się w codziennym użyciu – zwaśnione narody się pojednały, walczący przeciwko sobie małżonkowie się pojednali i nie doszło do rozwodu. Syn pojednał się z ojcem po latach nieodzywania się do siebie.
Pojednanie oznacza: przywrócić związek, odnowić przyjaźń, po prostu pogodzić się. Ileż razy na przestrzeni ludzkiej historii dochodziło do spektakularnych pojednań: rodziny Romea i Julii, których pojednała śmierć obu zakochanych; pamiętny serial Dynastia również zakończył się pojednaniem; od czasów powojennych dokłada się starań na rzecz pojednania pomiędzy Polakami a Niemcami, itp.
Zasadniczym elementem pojednania jest założenie, że musi istnieć dwóch wrogów, dwie przeciwstawne sobie strony. W pewnym momencie tak bardzo rozchodzą się w swoich dążeniach, że nie są w stanie sami doprowadzić do owego pojednania. Wówczas potrzebny jest mediator, pośrednik.

Podobny proces zachodzi w relacji Bóg – człowiek. Tu także istnieje dwóch wrogów, ale tylko jedna ze stron działa nie fair. Bóg pozostaje taki sam wczoraj, dziś i na wieki. On nie zrywa swego przymierza i słowa przysięgi. To człowiek odchodzi na własne życzenie i staje się przez to wrogiem Boga. Każde odejście i odwrócenie się plecami do Pana przybiera znamiona wrogości. To zaś automatycznie sprawia, że Bóg staje się wrogiem człowieka, ponieważ świętości nie da się pogodzić z grzesznością.

Gdy ta wzajemna wrogość została napięta do granic możliwości, sam Ojciec posłał na ziemię mediatora – pośrednika. Paweł ujmuje to słowami: Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków. Orzeczenie pojednał występuje z tym miejscu w formie czasu przeszłego dokonanego. Oznacza to, że na Golgocie całe dzieło pojednania Boga i człowieka zostało zrealizowane raz po wszystkie razy. Ojciec obarczył Syna grzechami, które były skumulowane na moim i twoim koncie wieczności. Za przyzwoleniem Boga, Jezus złamał kod PIN do konta osobistego każdego z nas i wziął na siebie cały dług, jaki winniśmy byli Ojcu. Nasze konto grzechów zostało spłukane tam na Golgocie – spłukane w Chrystusowej krwi.
W tym dziele pojednania dokonała się tzw. wspaniała wymiana, a może inaczej – ponadczasowa transakcja, którą apostoł tak opisuje:Bóg tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy stali się sprawiedliwością Bożą. Ks. Marcin Luter tak to komentuje w jednym ze swoich pism: „Ty wziąłeś na siebie to, co należało do mnie i nałożyłeś na mnie to, co było twoje. Ty stałeś się tym, czym nie byłeś, abym ja mógł stać się tym, czym nie byłem” – Ty stałeś się grzechem, ja stałem się usprawiedliwionym grzesznikiem.
To właśnie znaczy, że „Bóg umarł dla mnie” – nie dla samego siebie, bo tego nie potrzebował, ale z miłości do nas dał się ukrzyżować. Na Golgocie Bóg pojednał świat ze sobą. Na Golgocie wszystko zostało zrealizowane, co sam Jezus wypowiada w słowach: „wykonało się”.

Jest jednak pewien poważny problem. Współczesny, bezreligijny świat w to nie wierzy. Chrystus dla człowieka wyrzekł się nawet swojej boskości, lecz dla wielu te wszystkie fakty są po prostu pustką. Nic nie znaczą. Trafnie ujął tę postawę autor pieśni (ŚE 138): „To wszystko dałem ci, a ty – co dajesz mi?”.

Bóg nie chce w zamian żadnych spektakularnych rzeczy. On pragnie jedynie wierzącego serca, które powie: wierzę, że Bóg umarł dla mnie. Jedynie wtedy cała męka Chrystusa nabiera indywidualnego sensu, co apostoł Paweł tak ujmuje: Syn Boży umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. Dzięki Chrystusowi zniwelowane zostało stare przekleństwo, jakie ciążyło na mnie, a pojawiła się nowa sprawiedliwość – nowe życie.

Z uwagi na fakt, że to przesłanie jest tak niezmiernie istotne, już od czasów apostoła rozlega się głośny apel: pojednajcie się z Bogiem. Paweł również żył i działał przede wszystkim w bezchrześcijańskiej rzeczywistości. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak bardzo ludzkość potrzebuje pojednania z Bogiem. Stąd też w imieniu samego Chrystusa wystosowuje ten ponadczasowy apel do wszystkich pokoleń ludzkich. Apostoł dobrze wie, że jeśli człowiek wierzy w dzieło pojednania, wówczas chętniej wyciąga dłoń w geście pojednania z drugim człowiekiem. Kto zaś nie doznał pojednania z Bogiem, ten często trwa w swojej małostkowości i pielęgnowaniu starych uprzedzeń.

Czy pozwoliłeś Bogu, by wykonał w tobie dzieło pojednania?

Właściwie można by zakończyć tym pytaniem, ale jeszcze jedną kwestię należy rozwiązać. Hasło: „Bóg umarł dla mnie” ma swoją stronę pozytywną. Na jej temat próbowaliśmy mówić do tej pory.
Niemniej jednak zdanie to kryje w sobie także znaczenie negatywne. Jakże wielu jest takich, którzy z pogardą wypowiadają słowa: „Bóg umarł dla mnie”. To znaczy: nie masz mi co zawracać głowy swoimi pięknymi słowami o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie, o wierze, zbawieniu i życiu wiecznym.
Inni powiedzą, że religia jest sprawą ludzką, bo to przecież za sprawą człowieka powstało wiele wyznań w obrębie kościoła chrześcijańskiego. Dodatkowo jeszcze wielość religii świadczy o tym, że być może jest ktoś ponad nami, ale niekoniecznie jest to Bóg chrześcijan.

Takie myślenie sprawia, że umiera Bóg – Stwórca i zachowawca świata oraz ten, który w Chrystusie świat z sobą pojednał. Śmierć Boga – wywołana brakiem wiary – sprowadza powolną, choć bezbolesną śmierć na nas samych.

W naszych rozważaniach trzeba jeszcze dopowiedzieć, że istnieje taki stan, gdy jeszcze wierzymy, lecz czujemy, że jest to wiara zatruta. Być może właśnie w tym miejscu znaleźli się Polacy: na progu narodowej tragedii bezpowrotnej utraty wiary (TP 5/2010, s. 28) – wyrokuje jeden z czołowych filozofów w naszym kraju (J. Hartman).

Jednakże przez CISZĘ Wielkiego Piątku przedziera się Dobra Nowina o zwycięstwie nad tzw. koniecznością historyczną, która niesie z sobą jedyny możliwy scenariusz zdarzeń przyszłych. Wówczas też wszyscy wiedzieli, co się stanie dalej. Umarł Jezus. Umrze Jego nauka. Jego zwolennicy wrócą do swojego starego życia. Scenariusz zdarzeń przyszłych był gotowy. Gdy Jezus Nazareński, Król Żydów, umarł na krzyżu, postawiono kropkę.

Bóg jednak jest Panem tego świata i odmienił losy ówczesnej konieczności historycznej. Postawił drugą kropkę. Powstał więc dwukropek, by w niedzielny poranek przedrzeć się z wiadomością: Chrystus został wzbudzony z martwych.

Ewangelia o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Zbawicielu przedziera się do dnia dzisiejszego przez ogrom wiadomości ze świata. Dlatego rację ma śp. prof. Leszek Kołakowski, gdy powiada: „nie jest prawdą, że żyjemy w cywilizacji postchrześcijańskiej.” Nie jest to prawdą, dopóki istnieją w naszej kulturze ludzie wiary.

Zatem na ten czas świąt (i nie tylko) życzę, aby przez twoje myśli przedzierało się pytanie dotyczące twojego rozumienia i twojej postawy wobec słów: BÓG UMARŁ DLA MNIE. Amen.

Ocena: brak · oceń  ·  Autor: ks. Mirosław Czyż  ·  Odsłon: 7342

  Informacja
Żeby dopisać swoje refleksje musisz się zalogować.

 
rozmowa
forum pomocy
punkty pomocy
duszpasterze
forum DFE
czat
nabożeństwa
kontakt
 
© 2006-2010 Centrum Misji i Ewangelizacji oraz Parafia Ewangelicko-Augsburska w Starym Bielsku
 
Powered by F3Site